W hołdzie profesorowi Bronisławowi Geremkowi (1932-2008): relacja ze spotkania
W hołdzie profesorowi Bronisławowi Geremkowi (1932-2008): relacja ze spotkania
3 grudnia 2010 roku w siedzibie „Gazety Wyborczej” przy ulicy Czerskiej w Warszawie odbyło się spotkanie poświęcone historykowi, politykowi – Bronisławowi Geremkowi. Bezpośrednią przyczyną tego wydarzenia było ukazanie się polskiego wydania książki zawierającej ostatnie ważniejsze wypowiedzi Bronisława Geremka (artykuły, wywiady, przemówienia) oraz wspomnienia poświęcone jego postaci autorstwa czołowych polskich i europejskich polityków, naukowców, intelektualistów. Książkę tę, zatytułowaną Bronisław Geremek. Głos w Europie z inspiracji Centrum im. Profesora Bronisława Geremka opublikowało wydawnictwo Universitas. W spotkaniu tym uczestniczyli: Adam Michnik, który ze względu na nieobecność Andrzeja Nowakowskiego pełnił rolę moderatora, profesor Władysław Bartoszewski, profesor Karol Modzelewski oraz José María Gil-Robles.
Po przywitaniu gości Adam Michnik zwrócił uwagę, iż spotkanie poświęcone Bronisławowi Geremkowi w miejscu, jakim jest siedziba „Gazety Wyborczej”, ma szczególne znaczenie, gdyż był on dla tego środowiska nie tylko przyjacielem i autorem, ale także mistrzem. Chciałbym, aby to spotkanie – mówił Adam Michnik – miało ten kontekst, że jest to hołd, jaki składamy przyjacielowi i mistrzowi. Po tych słowach zaprezentował polskie wydanie książki Bronisław Geremek. Głos w Europie. Następnie skierował pytanie do José Maríi Gil-Roblesa, który jest następcą Bronisława Geremka na stanowisku prezesa Fundacji Jeana Monneta na rzecz Europy, na ile z jego perspektywy – Europejczyka i Hiszpana, polityka i intelektualisty, który był świadkiem wychodzenia Hiszpanii z dyktatury frankistowskiej i drogi tego kraju do Unii Europejskiej – jawią się postać i dzieła Bronisława Geremka. José María Gil-Robles przypomniał Bronisława Geremka jako prezesa Fundacji Jeana Monneta na rzecz Europy, która nie tylko jest miejscem, gdzie istnieją bardzo wielkie zbiory archiwalne, ale również miejscem żywej pamięci Europy. To, co zwróciło jego uwagę w tej postaci, to fakt, że z człowieka prześladowanego przez system – wraz z upadkiem tego systemu stał się tym, który podejmuje działania na rzecz pojednania. Odwołując się do przykładu swojej własnej ojczyzny, Gil-Robles zauważył, iż jeżeli Hiszpania cieszy się dziś demokracją, to cieszy się nią dlatego, że tam również doszło do pojednania, które przezwyciężyło nienawiść i chęć zemsty. Dzięki takiemu właśnie duchowi możliwa jest Europa. Przez tego ducha profesor Geremek był wielkim Europejczykiem. Wspomniał również o ostatniej wspólnej inicjatywie, nad którą pracował razem z Bronisławem Geremkiem. Były to prace nad przygotowaniem projektu konstytucji, traktatu lizbońskiego. Podkreślił, iż nadrzędnym celem Bronisława Geremka było wyposażenie Europy w odpowiedniego ducha. Wierzył, że można to uczynić, podejmując działania o charakterze politycznym. José María Gil-Robles zwrócił uwagę na szczególną wrażliwość Bronisława Geremka. Przyświecała mu specyficzna troska, troska o los ubogich, o los wykluczonych w Europie. Wspólnie z Gil-Roblesem pracowali w Fundacji Jeana Monneta na rzecz Europy w Lozannie , zajmującej się problemami ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie. Przez lata Bronisław Geremek pełnił tam funkcję wiceprzewodniczącego, podczas gdy Gil-Robles kierował jej pracami. Przypomniał też, iż naczelną wartością, w oparciu o którą możliwe jest prawidłowe funkcjonowanie zjednoczonej Europy, jest solidarność. Podkreślił, jak ważne jest zrozumienie idei Europy przez jej obywateli. Europa nie dokona się tylko przez postępy realizowane w sferze wielkiego europejskiego rynku – mówił Gil-Robles – ale dzięki temu, że jej obywatele będą zjednoczeni i zaangażowani w działanie na rzecz tej Europy. Kończąc swoją wypowiedź, José María Gil-Robles odwołał się do kryzysu, w jakim znalazła się obecnie wspólnota europejska. Jego zdaniem – co, jak można przypuszczać, byłoby bliskie perspektywie Bronisława Geremka – z kryzysu możemy wyjść, opierając się na stosunkach międzyludzkich, które stanowią podstawę tej materii, z której utkana jest solidarność. Przezwyciężenie aktualnych trudności pozwoli nam zająć się sprawami przyszłości.
Druga wypowiedź tego wieczoru należała do Karola Modzelewskiego. Adam Michnik zapytał go, jak jego zdaniem pasje historyczne Bronisława Geremka, który zajmował się dziejami Europy w wiekach średnich, przekładały się na jego postrzeganie Unii Europejskiej. Karol Modzelewski uznał to pytanie za podchwytliwe, gdyż bardzo podobne pytanie zadał Jacek Żakowski samemu Bronisławowi Geremkowi. Wówczas Geremek odpowiedział, iż doświadczenie pracy historyka w niczym mu się w działalności politycznej nie przydało. Zdaniem Karola Modzelewskiego, odpowiedź ta nie była całkiem na serio. Był to dowcip, w którym jednak było coś istotnego. Jeżeli ktoś by chciał rozmawiać o historii jako nauczycielce życia – mówił profesor Modzelewski – to na pewno nie z Bronisławem Geremkiem, bo by […] wyśmiał. Historyk poważny nie bardzo może uważać, że historia jest nauczycielką życia. Po pierwsze jest to starożytne rzymskie powiedzenie, które dotyczyło nauczycielki życia w sensie bynajmniej nie scjentystycznym, tylko w sensie moralnym. Historia jest jak pani wychowawczyni, która na lekcjach wychowania obywatelskiego udziela nam pouczeń, co jest właściwe, a co niewłaściwe. I historyk jest od tego, by postawić nam przed oczy przykłady godne pochwały i godne potępienia. Ten rodzaj historiografii został złożony do lamusa w wieku XIX przez pozytywistów, ale wiek XX go otrzepał z kurzu i podobnie go używa, z różnych powodów. Między innymi ze względu na doświadczenia dyktatur, totalizmów […]. Szczególnie lubią to narody po przejściach: Niemcy po nazizmie, Włosi po faszyzmie, no i my po komunizmie gustujemy w takiej instrumentalizacji historii.
Według Karola Modzelewskiego była to wizja historii zupełnie obca Bronisławowi Geremkowi. Podobnie, jak obca mu była pozytywistyczna myśl historyczna, w którą również nie wierzył. Przypomniał, iż Bronisław Geremek uformował się w szczególnym momencie rozwoju historiografii europejskiej, jakim było zetknięcie się francuskiego środowiska historycznego, kontestatorów klasycznej historiografii, czyli tzw. szkoły Annales. Grupa historyków, której pierwszymi liderami byli Lucien Febvre, a przede wszystkim Marc Bloch, wyraźnie nawiązywała do strukturalizmu. Niezwykle otwarci, szukali dialogu, inspiracji ze strony marksizmu, ale marksizmu nieortodoksyjnego. W latach powojennych, zwłaszcza po 1956 roku, gdy stało się to w większym stopniu możliwe, nastąpiło zetknięcie tej grupy, z warszawskim środowiskiem historycznym. Jak opowiadał Karol Modzelewski, ten kontakt rozwinął się dość szybko w momencie, gdy żelazna kurtyna uniosła się lekko. Zwrócił uwagę, że jednymi z najbardziej aktywnych uczonych po polskiej stronie w tych relacjach byli Aleksander Gieysztor i Bronisław Geremek. Zauważył również to, co charakteryzowało liderów środowiska historycznego warszawskiego, czyli środowiska, które w dużej mierze uformowało myślenie Bronisława Geremka. Wszyscy profesorowie, którzy zawiadywali tym Instytutem Historycznym UW i Instytutem Historii PAN, byli akowcami. Walczyli w powstaniu warszawskim, pracowali w Biurze Informacji i Propagandy Komendy Głównej Armii Krajowej, konspirowali – zatem zachowywali się zgodnie z polską tradycją romantyczną. […] Gdy ocaleli, uznali, że należy zrobić co się tylko da, żeby takie nieszczęście ponownie narodu polskiego nie spotkało. Oni tak rozumieli patriotyzm, że naród nie jest po to, żeby go co pewien czas obmywać, chrzcić na nowo w jego własnej krwi, co ostatnio bywa modne w pewnych kręgach poetyckich, tylko naród jest po to, żeby żył, żeby płodził dzieci, produkował, wychowywał następne pokolenia – krótko mówiąc. Natomiast ludzie, od których los narodu zależy, na przykład politycy, a także nauczyciele, powinni pracować nad tym, żeby naród mógł trwać i się rozwijać. […] Zaraz po wojnie mój mistrz, który także bardzo wpłynął na Bronka Geremka, czyli Aleksander Gieysztor, wrócił z oflagu na piechotę. Tadeusz Manteuffel, który był w powojennych latach takim niekwestionowanym przywódcą tego środowiska, zrozumiał, że Gieysztor jest na progu zaangażowania się w podziemie i powiedział mu: „nie wygłupiaj się, teraz nie będziemy robić żadnej partyzantki, tylko uniwersytet”. To była dewiza tego środowiska. Jak mówił Karol Modzelewski, ta szczególna sytuacja, w jakiej znalazła się nauka polska w okresie powojennym, zwłaszcza do 1956 roku, wymogła na tym środowisku wiele kompromisów. Ci ludzie, którzy nie byli marksistami sprzed wojny, zetknęli się z marksizmem, który narzucano. Ale zetknęli się też z marksizmem jako źródłem inspiracji. Stali się atrakcyjnymi rozmówcami dla historyków takich jak Fernand Braudel, jak Jacques Le Goff. I w tej szkole, w tym bardzo płodnym spotkaniu uformował się intelektualnie Bronisław Geremek. Zdaniem Karola Modzelewskiego, szkole Annales Bronisław Geremek zawdzięcza sposób podejścia do zawodu historyka. Historyk jest tłumaczem, który przekłada nie z języka na język, ale z kultury na kulturę. Ta myśl głoszona była przez annalistów. Nie mam wątpliwości, że to doświadczenie badawcze było mu bardzo przydatne we wszystkich jego wcieleniach, w działalności publicznej. Więc i w czasie, kiedy on był moderatorem, tym, który starał się miarkować żywioł rewolucyjnej Solidarności w latach 1980-1981, pomny zawsze tego nastawienia naszych mistrzów, żeby nie doszło do ponownego nieszczęścia takiego jak hekatomba powstania warszawskiego, jak też i wtedy, gdy on budował rozszerzenie Europy i budował nową Europę, obejmującą także pokomunistyczny Wschód. Przy czym budowę Europy i on, i nasi mistrzowie rozpoczęli w latach 50., wtedy kiedy wydłubywali pracowicie szczeliny duchowej żelaznej kurtyny, po to żeby była możliwa komunikacja między kulturą historiograficzną […] na wschód i na zachód od tej linii dzielącej politycznie ówczesną Europę, kładli oni podwaliny pod europejskie zjednoczenie.
Następnie Adam Michnik oddał głos Władysławowi Bartoszewskiemu, którego przedstawił jako mistrza dialogu w Polsce, dialogu polsko-żydowskiego, polsko-niemieckiego, a także polsko-polskiego. Skierował do niego prośbę o wspomnienie Bronisława Geremka nie tylko jako przyjaciela, ale też jako partnera dialogu. Mam bardzo osobisty stosunek do osoby profesora Geremka – zaczął Władysław Bartoszewski – i muszę przyznać, że w praktycznej działalności prowadzonej trochę na marginesie normalności w moim wieku, działalności doradczej premiera i również […] prezydenta, o coś zapytany, tak się przez chwilę zastanawiam: Co by powiedział Bronek? Władysław Bartoszewski mówił, że Bronisława Geremka poznał stosunkowo późno. Natomiast dobrze znał jego mistrzów, z którymi łączyły go doświadczenia wojenne, współpraca w tym samym wydziale Biura Informacji i Propagandy AK. Tam zetknął się między innymi ze Stanisławem Herbstem, Witoldem Kulą czy Stanisławem Płoskim. Znał też wielu ludzi, których koleje losów (pod kątem losów ludzkich, a nie ścieżki naukowej) były zbliżone do życiorysu Bronisława Geremka. Znałem więc ludzi, którzy jako dzieci czy nastolatki znaleźli się w świecie, w nowym życiu po tej stronie muru, po tamtej stronie muru. […] Geremek był dokładnie o dziesięć lat młodszy ode mnie, czyli ja mogłem sobie wyobrazić bardzo dokładnie, jaką normalną Warszawę on widział swoimi chłopięcymi oczami w 1939 roku jesienią.
Władysław Bartoszewski opowiedział również o okolicznościach pierwszego spotkania, nawiązania kontaktu z Bronisławem Geremkiem. Stało się to możliwe dzięki jego żonie, Zofii Bartoszewskiej, zatrudnionej w Państwowym Instytucie Wydawniczym. Było to w roku 1968. Bronisław Geremek był wówczas znanym i cenionym historykiem, jednak jego mediewistyczne pasje były odległe od zainteresowań Władysława Bartoszewskiego. Jedynym wspólnym znajomym był Jerzy Jedlicki. Natomiast, jak wspomina Władysław Bartoszewski, okres lat 1967-1968 był czasem przemian, które zaszły w polskim życiu umysłowym, kulturalnym, wydawniczym, gazetowym. Zjawiska te spowodowały – mówił profesor Bartoszewski – trudności osobiste dla szeregu ludzi. Jeżeli chodzi o świat wydawniczy, […] nastąpiła polaryzacja i po wstrząsach symbolem czystki stały się PWN i MON, w jakimś stopniu Książka i Wiedza, natomiast oazą wolności przez pewien czas był Państwowy Instytut Wydawniczy, troszkę Wydawnictwo Literackie w Krakowie (lokalnie) […] i na ogół Czytelnik. Jak wspomina Władysław Bartoszewski, w 1968 roku Bronisław Geremek w sprawach wydawniczych odwiedził jego żonę w domu i tak się poznali. Potem zetknęliśmy się na gruncie tej kulturalnej czy naukowo-kulturalnej linii towarzyszącej rozwojowi KOR-u i innych formacji od 1976 roku, które owocowały utworzeniem Towarzystwa Kursów Naukowych […] i funkcjonowaniem tego, co potocznie nazywano Latającym Uniwersytetem. Wówczas, jak opowiadał Władysław Bartoszewski, ich rozmowy stały się częste i regularne. Zwykle spotykali się w mieszkaniu państwa Jedlickich. To stworzyło bardzo przyspieszone dojrzewanie, które wyraziło się potem gwałtowną erupcją zaufania i przyjaźni […] w internowaniu, ponieważ siedzieliśmy razem w Jaworzu. Władysław Bartoszewski wspomniał, iż właśnie w tym czasie, w okresie internowania, obchodził swoje sześćdziesiąte urodziny, a współwięźniowie, koledzy, przygotowali dla niego księgę pamiątkową. Pośród wielu tekstów, jakie możemy tam znaleźć, jest esej Bronisława Geremka zatytułowany Człowiek w więzieniu*.
Władysław Bartoszewski odniósł się następnie do dokonań Bronisława Geremka na polu dyplomacji. Jego zdaniem, są dwa największe nazwiska najbardziej zasłużonych dla polskiej polityki zagranicznej: Krzysztof Skubiszewski i Bronisław Geremek. Mimo iż wiele ich różniło, starali się zapewnić Polsce silną pozycję w świecie po 1989 roku i najwięcej udało im się osiągnąć. Podkreślił szczególne zasługi Bronisława Geremka w kontekście wstąpienia Polski do NATO. Zauważył też, że trudno sobie wyobrazić, że ktoś, komu tak wiele udało się dokonać, był ministrem zaledwie przez 32 miesiące, a i to nie było oczywiste. Geremek został ministrem [spraw zagranicznych] jesienią 1997 roku, nie bez perypetii, dlatego, że Jerzy Buzek – mogę dzisiaj powiedzieć ku jego chwale – uparł się, wbrew naciskom AWS-u, by nie zrobić Geremka ministrem spraw zagranicznych. I AWS postawił na szalenie fałszywego konia, bo sobie wymyślili, że oni mnie namówią. Władysław Bartoszewski w ostatnich słowach wspomnienia przypomniał fragment wspomnienia poświęconego Bronisławowi Geremkowi pióra pochodzącego z Węgier austriackiego publicysty, Paula Lendvaia: Był to prawdziwy Europejczyk. Swym międzynarodowym uznaniem przetarł Polsce drogę do NATO i Unii Europejskiej. Był głęboko liberalnym człowiekiem, który zawsze pogardzał sztuką subtelnych kłamstw i nagłych zmian frontu, typową dla postkomunistycznych lawirantów. Czy to jako minister spraw zagranicznych, czy jako wykładowca i historyk – jakąkolwiek pełnił funkcję, pozostawał otwartym, przyjaznym budowniczym mostów. W czas wyprzedaży wartości i oportunistycznych karier opadają maski z twarzy polityków. Bronisław Geremek nigdy maski nie nosił**.
Słowa Paula Lendvaia, jak sądzę, idealnie zwieńczyły rozważania, wspomnienia o Bronisławie Geremku. Można przypuszczać, że takich poświęconych mu spotkań w kolejnych miesiącach i latach odbywać się będzie więcej w różnych ośrodkach i miejscach. Wielość jego pasji, ich doniosłość i znaczenie w skali całego kontynentu gwarantują mu silną pozycję w pamięci nie tylko Polaków, ale i Europejczyków. Bronisław Geremek, wspominany 3 grudnia 2010 roku przez José Maríę Gil-Roblesa, Karola Modzelewskiego i Władysława Bartoszewskiego, przedstawiony został przede wszystkim jako wybitny działacz opozycji demokratycznej, wielki Europejczyk, człowiek, który w każdej dziedzinie swojego zaangażowania działał w imię dialogu, porozumienia, trwałych więzi przyjaźni, na rzecz mądrych inicjatyw służących dobrej przyszłości.
____________________
* Księga jubileuszowa ofiarowana w 1982 roku Władysławowi Bartoszewskiemu w ośrodku internowania w Jaworzu została opublikowana w 2006 roku przez wydawnictwo Świat Książki. Zob. W. Bartoszewski, Dziennik z internowania. Jaworze 15.12.1981 – 19.04.1982, Warszawa 2006; esej Bronisława Geremka, Człowiek w więzieniu, s. 210-213.
** Fragment wypowiedzi Paula Lendvaia Władysław Bartoszewski zawarł również w swoim wspomnieniu zamieszczonym w książce Bronisław Geremek. Głos w Europie, przeł. A. Rasińska-Bóbr, Kraków 2010, s. 148.
- Żaden użytkownik nie skomentował tego artykułu


