Bohumil Hrabal
Agata Stolarz
Bohumil Hrabal (1914-1997) – był czeskim powieściopisarzem i eseistą, autorem licznych opowiadań i powieści, takich jak np. Zbyt głośna samotność, Pociągi pod specjalnym nadzorem czy też Obsługiwałem angielskiego króla. Jego teksty zostały przetłumaczone na wiele języków oraz doczekały się ekranizacji, które zyskały szerokie uznanie i sławę.
W autobiograficznej prozie pierwsze lata swego życia Hrabal opisuje w następujący sposób: Otóż tam, gdzie się urodziłem, gdzie przeżyłem pierwsze trzy lata, gdzie wracałem na każde wakacje, więc tam, gdzie chodziłem do pierwszej klasy gimnazjum, tam żyłem ulicą, ta ulica była dla mnie wszystkim, byłem pod wrażeniem pogrzebów, żołnierzy maszerujących na pole ćwiczeń, robotników z Lišni, wzuwających buty przy pompie, tam, gdzie mieszkałem całkiem tak samo jak inni, gdzie moja babcia była fabryczną robotnicą w przędzalni, a dziadek krajaczem materiałów w firmie Heinrich Pisko, tam gdzie byłem Kilianów Bohušem, jakbym należał do babci, tam podlegałem regułom ulicy, utożsamiałem się z nią… (B. Hrabal, Pamiętam jedynie dni słoneczne).
W przytoczonym fragmencie czeski powieściopisarz roztacza przed czytelnikiem wspomnienie szczęśliwego dzieciństwa, jednak uważny odbiorca zauważy, iż nie ma w nim ani słowa o rodzicach. Nieprzypadkowo. Hrabal był dzieckiem nieślubnym i do trzeciego roku życia nie znał swoich rodziców. Jego matka, Maria Kilianowa, po urodzeniu Bohumila 28 marca 1914 r., wyjechała do Polnej, miasteczka w południowych Czechach. Zapewne stało się tak za pozwoleniem dziadków Hrabala, Kateřiny i Tomaša Kilianów, którzy zajęli się wychowaniem wnuka. Takim sposobem Bohumil Hrabal pierwsze trzy lata życia spędził w Żidenicach, peryferyjnej dzielnicy Brna. W tym czasie Marie Kilianowa pracowała w browarze w Polnej w charakterze kontystki – pomocnicy buchaltera. Owym buchalterem był syn sprzedawcy lemoniady z Brna, František Hrabal, późniejszy mąż Marie, który 26 grudnia 1916 r. usynowił jej syna Bohumila (jednakże chłopiec urzędowo otrzymał nazwisko Hrabal dopiero w 1920 r.).
Początkowo rodzina Hrabalów mieszkała w Polnej. W 1919 r. František Hrabal został zarządcą browaru w Nymburku i zamieszkał tam wraz ze swoją rodziną. To właśnie w tej miejscowości 1 września 1920 r. Bohumil Hrabal pierwszy raz poszedł do szkoły. Będzie do niej chodził przez następne 5 lat. Po latach drogę do szkoły wspomina w następujący sposób: była długa, niemal pół godziny szło się pod murem browaru, następnie przez pola do rzeki, potem przez most i wreszcie wąską ulicą na rynek. Co dzień rano o wpół do ósmej na tej ulicy Mostowej grał ariston z restauracji U Havrdów. Potem szedłem przez podcienie koło sklepu Novaków, potem koło rzeźnika, koło handlu mąką i kaszą pana Pollaka, którego zsiniałą twarz, a także białe ręce widać było w półmroku nad stołem. Dalej sklep papierniczy i księgarnia pana Fuksa, który odkąd pierwszy raz go ujrzałem, wyglądał zawsze jak prezydent Masaryk…. (Pamiętam jedynie…).
Po ukończeniu szkoły powszechnej w Nymburku, w czerwcu 1925 r. Bohumil kontynuował naukę pod okiem dziadków w gimnazjum w Brnie. Już na pierwszym świadectwie młodego Hrabala znalazło się 6 ocen niedostatecznych, w wyniku czego został przeniesiony do Państwowej Szkoły Realnej w Nymburku. Również tu nauka nie szła mu zbyt dobrze. Swoje szkolne niepowodzenia Hrabal po latach tłumaczył tym, iż zawsze byłem gdzie indziej… Nie mogłem nawet spojrzeć na podręcznik, dostawałem od niego drgawek… Mogłem słuchać, ale nie lubiłem zaglądać do książek. Lubiłem czytać, ale nie chciałem uczyć się z podręczników (Drybling Hidegkutiego, czyli rozmowy z Hrabalem). Niewątpliwie jego problemy ze szkołą były związane również z pasją do piłki nożnej. W 1929 r. Hrabal został przyjęty jako junior do nymburskiego klubu sportowego Połabianin. Grał bardzo dobrze, jednak podczas jednego z meczów wyjazdowych, gdy wyszedł na boisko jako rezerwowy, złamał w łokciu prawą rękę, kilka lat później w trakcie bójki złamał lewą rękę. Z biegiem czasu jego pasja piłkarska osłabła, za to coraz bardziej pogrążał się w świecie literatury i – jak się później okazało – to właśnie w nim stał się prawdziwym mistrzem.
Człowiekiem, który niewątpliwie wpłynął na styl pisarstwa Hrabala, był jego stryj Pepin – jak wszyscy go zwali. Josef Hrabal (1882-1967), bo o nim mowa, był bardzo osobliwym człowiekiem. Podczas wojny służył w armii austriackiej, po czym przyjechał w odwiedziny do swojego brata Francina do Nymburka. Odwiedziny mocno się przeciągnęły. Stryj Pepin spędził w tej miejscowości następne 40 lat, pracując jako robotnik w browarze. Mówiąc innymi słowy – młodszy brat wziął go pod swoją opiekę. Mając zapewniony byt, stryj Pepin mógł się zająć tym, co lubił najbardziej – wygłaszaniem monologów w browarze i nymburskich gospodach. Okrągła, na pół łysa, krótko ostrzyżona głowa, wystające kości policzkowe, spojrzenie nieśmiałe, a przecież czujne. (…) Wcielenie ciekawości. Stryj uśmiecha się. Tytułuje każdego z nas „panem doktorem”. Wynieśliśmy sobie ławeczki przed domem i sekundujemy czemuś w rodzaju uwertury. Stryj nie mówi. Krzyczy. Wrzeszczy. A następnie śpiewa nam swoje wysokie C. Otwiera usta, wydaje cieniutki głosik i ukazuje jedyny siekacz. Stryj Pepin opowiada wspaniałe, powtarzające się wciąż historie, niekończące się opowieści, cud sklerotycznej pamięci. Doświadczenia, mądrości, wspomnienia, komedie i tragedie, miniballady i miniromanse czeladnika szewskiego z Hany, żołnierza pierwszej wojny światowej, wędrownego robotnika, pomocnika w browarze, i dumnego z siebie nymburskiego światowca w jednej osobie, (Vínek vzpomínek, Josef Hiršal, za: A. Kaczorowskim). Stryj Pepin wywarł ogromny wpływ na swego bratanka Bohumila, który przejął od niego spontaniczny stosunek do otoczenia, bogactwo doświadczeń życiowych, samorodny talent narracyjny. Twórczość Hrabala niesie ze sobą skojarzenia tanecznych monologów, lekko płynących opowieści o życiu i wszelkich jego aspektach.
Zanim Hrabal na dobre zainteresował się literaturą, podjął studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Karola w Pradze. Paradoksalnie, wywarły one istotny wpływ na jego twórczość. Lektura autorów klasycznych prawdopodobnie rozbudziła w nim żądzę wiedzy. Poza obowiązkowymi zajęciami Hrabal zapisał się także na wykłady na wydziale filozoficznym. O tym okresie sam pisze tak:
to przyszło nagle, jak atak grypy, naraz miałem poczucie, że coś mi ucieka, czułem w środku pustkę i żądzę nie do opanowania, aby ją zapełnić (Pamiętam jedynie…)
Hrabal studiował prawo. Jednak czynił to zapewne bardziej z woli rodziców, dziedzina ta zupełnie go nie interesowała, jak mawiała jego matka;myślami był zupełnie gdzie indziej
(V. Kadlec
, Wszystko jest prawdą albo mity hrabalowskie i mity Hrabala), był w świecie literatury, w świecie Apollinaire’a, Baudelaire’a, Babla, Czechowa. 16 października 1937 r. na łamach nymburskiego pisma „Občanske Listy” ukazuje się jego pierwszy tekst. Podpisany inicjałami H.B. wiersz nosi tytuł Miasto w deszczu. W tymże czasopiśmie Hrabal opublikuje również inne wiersze, jak również kilkanaście artykułów.W wyniku zamknięcia czeskich uniwersytetów w czasie drugiej wojny światowej, mimo uzyskanego „za trzecim podejściem” absolutorium, Hrabal stosunkowo długo nie mógł dokończyć edukacji. Stało się to dopiero w 1946 r. W czasie wojny podejmował pracę zarobkową najpierw u ojca w browarze, następnie jako kancelista u notariusza Josefa Mažuty w Numburku. We wrześniu 1940 r. odszedł z kancelarii i rozpoczął naukę na pięciomiesięcznych kursach w Prywatnej Szkole Handlowej Eckerta w Pradze i w styczniu 1940 r. ukończył je i to z wyróżnieniem. Następnie, po upomnieniu z urzędu pracy, podjął pracę na kolei: najpierw jako magazynier zakładów kolejowych w Nymburku, później jako robotnik i w końcu dyżurny ruchu na stacji w Kostomlatach. W czasie wojny wciąż pisał (skompletował wtedy dwa zbiorki poezji w maszynopisie) i czytał, przede wszystkim traktaty filozoficzne swego duchowego mistrza Ladislava Klimy oraz poezję surrealistyczną. Wtedy też ma miejsce pierwsza próba samobójcza, z której dopiero wiele lat później zwierzył się swojemu czeskiemu wydawcy – Václavowi Kadlecowi.
Po wojnie Hrabal podejmuje pracę w różnych zawodach: pracuje jako agent ubezpieczeniowy, komiwojażer, robotnik w hucie stali (gdzie uległ ciężkiemu urazowi czaszki), pracownik w sklepie z zabawkami, pakowacz makulatury oraz pomocnik dekoratora i statysta w teatrze im. Neumanna. Jednak pomimo tych wszystkich zajęć wciąż myśli o literaturze. W 1947 r. składa w nymburskiej drukarni Hrádek maszynopis swego debiutanckiego tomiku Zgubiona uliczka. Książka miała okazać się na koszt właściciela. W 1949 r. Hrabal przenosi się na stałe do Pragi. Na początku zatrzymuje się na Rynku Starego Miasta w domu Pod Dzwonem. W tym samym roku zgłasza się na dwuletni turnus pracy w hucie Poldi w Kladnie niedaleko Pragi. Mieszka wówczas przy ulicy Jáchymowej, skąd, wstając codziennie o czwartej rano, jedzie autobusem do huty, gdzie wykonuje najcięższe prace fizyczne. Doświadczenia tego jakże trudnego czasu Hrabal opisał m.in. w Jarmilce – „reportażu” o Poldi.
Pod adresem na ul. Jáchymowej Hrabal nie mieszkał długo. 1 października 1950 r. w poszukiwaniu dogodniejszego dla siebie mieszkania trafił na legendarną ulicę Na Hrázi (Na Grobli) 24, w praskiej dzielnicy Libeň. Jak wspominał: dopiero teraz poczułem, że ten pokój jest mój i tylko mój, i że dopiero tutaj będę żył na własny rachunek, z samym sobą jak niemy trębacz. Ten pokój pokochałem do szaleństwa (przedmowa do Kaina). To właśnie w tym mieszkaniu Hrabal spotykał się ze swoimi przyjaciółmi: Vladimirem Boudnikiem, malarzem, twórcą eksplozjonalizmu, oraz poetą Egonem Bondym. Atmosferę tych spotkań, a także licznych wędrówek po praskich hospodach i „ulicznych zdarzeń”, czyli happeningów Boudnika, Hrabal zawarł w powieści Czuły barbarzyńca.
W domu Na Hrázi 24 Hrabal poznaje Eliškę Plevovą, znaną bardziej jako Pipsi, z którą spędził ponad trzydzieści lat swojego życia, aż do jej śmierci. Kobieta ta, w przeciwieństwie do pisarza, miała bardzo praktyczne podejście do rzeczywistości. Matkowała Hrabalowi, czego on nie znosił, jednak z biegiem czasu coraz bardziej potrzebował. Prawdopodobnie połączył ich bardziej rozsądek, aniżeli gorąca namiętność. Obydwoje mieli za sobą już dość dramatyczne przeżycia uczuciowe; obydwoje podejmowali próby samobójcze na tym tle, on miał prawie 40 lat, ona prawie 30 i każde z nich potrzebowało kogoś, kto byłby świadkiem ich życia. Hrabal nie był idealnym mężem; ekscentryczny, uparty, kiedy był w domu pisał, a kiedy nie pisał, uciekał do knajp, do przyjaciół. To on postanowił, że nie będą mieć dzieci, argumentując to tym, iż gdyby je miał, nie mógłby myśleć o pisaniu. Po latach Hrabal napisze trylogię Wesela w domu, w którym opisuje swoje małżeństwo oczyma żony. Obraz ten jest niezwykle trafny i dowodzi, iż rozumiał żonę o wiele bardziej, niż byłby skłonny się do tego przyznać. Dopiero gdy Pipsi umarła, Hrabal zaczął odkrywać, jak dobrze go rozumiała i jak wiele dla niego zrobiła. A zrobiła wiele.
Jesienią 1961 r. Eliška zaproponowała mężowi, by rzucił pracę w teatrze i utrzymywała ich oboje, dopóki nie zaczął otrzymać honorariów. 31 grudnia 1961 r. oficjalnie pożegnał się z teatrem im. Neumanna, a następnego dnia zarejestrował się jako „pisarz uprawiający wolny zawód”. Publikował w czasopismach, napisał nigdy nie zrealizowany scenariusz filmowy, w którym pojawią się wątki z napisanej kilka lat później powieści Obsługiwałem angielskiego króla. Wreszcie w 1963 r. ma miejsce jego rzeczywisty debiut prozatorski: Perełka na dnie, zbiór opowiadań, które pierwotnie miały się ukazać w tomie Skowronek na uwięzi w 1959 r. Znajdują się tu np. Wieczorna lekcja jazda, Śmierć pana Baltisbergera, Emanek oraz całkiem nowe opowiadania, jak Chrzciny 1947 i Praskie jasełka.
Sukces Perełki na dnie odmienił jego życie. Za pieniądze z nagrody przyznanej mu przez wydawnictwo Československý spisovatel kupił domek na leśnej parceli w Kersku, ok. 30 kilometrów na wschód od Pragi. Tam, w towarzystwie wielu kotów, napisze wszystkie kolejne książki, te zaś zaczynają się sypać jak z rękawa. W 1964 r. ukazuje się drugie, uzupełnione wydanie Perełki na dnie, a zaraz potem kolejny zbiór opowiadań Pábiteli, Bambini di Praga 1947, Bar Świat i Chce pan widzieć Złotą Pragę oraz książka, która ukazała rzeczywisty potencjał prozatorski Hrabala Lekcje tańca dla starszych i zaawansowanych – epicki monolog stryja Pepina o starych austriackich czasach. Hrabal stopniowo zdobywał coraz większą popularność. Sława dosięgła go u progu pięćdziesiątki.
Datą, która odmieni los Hrabala, jest rok 1968. W konsekwencji restrykcyjnej polityki kulturowej większość tekstów jego autorstwa wydawana jest w samizdatowym obiegu. W niewielkim odstępie czasu odchodzą bliscy mu ludzie: ojciec Frantisek, stryj Pepin i Vladimir Boudnik (popełnia samobójstwo), a następnie matka, której śmierć w 1970 r. była dla pisarza wielkim wstrząsem. Nieprzypadkowo latem tego roku powstają Postrzyżyny, inspirowany Sklepami cynamonowymi Brunona Schulza literacki powrót do aury Nymburka i jego mieszkańców, do zakochanej w teatrze matki pisarza i stryja Pepina. Nie jest to jednak autobiografia; bohaterka powieści, Maria, nie skarży się na swój los, co różni ją od matki pisarza; jej życie jest czeską idyllą.
Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte to najlepszy okres w twórczości Hrabala. Wówczas powstają utwory takie jak Zbyt głośna samotność, Święto przebiśniegu, Taka piękna żałoba, zbiór opowiadań Codziennie cud, Obsługiwałem angielskiego króla, Żywot bez smokingu, w tym: opowiadanie Auteczko, oraz wspominane już Wesela w domu. Międzynarodową sławę przyniosła mu przywołana Zbyt głośna samotność wydana w 1977 r. w samizdatowym wydawnictwie Václava i Olgi Havlów, Expedice. Książka ta niemal natychmiast zyskała status arcydzieła. Przetłumaczono ją na kilkanaście języków. Od tej pory teksty Hrabala będą funkcjonować w dwu obiegach – niezależnym i oficjalnym.
Koniec lat siedemdziesiątych dla Hrabala jest obfity w wiele bolesnych doświadczeń. 30 maja 1987 r. umiera jego brat Slávek. Tydzień później zabiera ze szpitala śmiertelnie chorą na raka żonę w ostatnią przedśmiertną podróż na Cypr. Pipsi umiera 31 sierpnia 1987 r. Rok później umiera jego najbliższy przyjaciel Karel Marysko. Hrabal zostaje sam. Jego życie toczy się między mieszkaniem w bloku, w praskiej dzielnicy Kobylisy, Kerskiem, gdzie co dzień rano bez śniadania jeździ nakarmić koty i zjeść coś razem z nimi, a gospodą Pod Złotym Tygrysem, gdzie spędza popołudnia i wieczory. W tym stanie pisze w styczniu w 1989 r. jeden ze swoich najbardziej niezwykłych tekstów, esej Zaczarowany flet, w którym przepowiada swój samobójczy skok z piątego piętra, który być może odłożył w czasie w efekcie aksamitnej rewolucji, która tchnęła w niego energię do życia.
Siedem lat później, na początku grudnia 1996 r., Hrabal trafił do praskiego szpitala na Bulovce. Cierpiał na silne bóle stawów. Mimo że miał wielu znajomych, to gdy jego życie zbliżało się ku końcowi, w szpitalu odwiedzało go tylko kilku młodych ludzi. Obok fizycznego bólu doskwierała mu przede wszystkim starość i samotność, zapewne zbyt głośna. 3 lutego 1997 r. Hrabal już nie żył. Oficjalna wersja rozgłoszona przez dyrekcję szpitala oraz policję głosiła, iż pisarz, karmiąc gołębie, zanadto wychylił się z okna i wypadł z niego. Nieoficjalna – iż popełnił samobójstwo, które zresztą niejednokrotnie sam sobie przepowiedział w swoich utworach.
Ten świat jest piękny do obłędu. Nie, żeby takim był, ale ja go takim widzę, mawiał stryj Pepin. Zdanie to równie dobrze charakteryzuje podejście do rzeczywistości samego Hrabala, który zresztą niejednokrotnie podpisał się pod nim i to nie tylko na papierze. Jego życie i twórczość przeplatały się ze sobą; teksty napisane w stylu gawędziarskim to knajpiane pogaduszki (tzw. hospodský kec) przy kuflu dobrego, czeskiego piwa, które autor traktował jak swoje paliwo napędowe i zastępował nim jedzenie. Teksty, które napisał, są często literacką opowieścią o wybranych doświadczeniach z jego życia. Wystarczy przywołać Pociągi pod specjalnym nadzorem, Jarmilkę czy też Auteczko.
Swoich bohaterów Hrabal charakteryzuje poprzez drobne czynności dnia powszedniego. I tak Maria z Postrzyżyn ma nadzwyczajny temperament; z apetytem je sznycel i jednym tchem wypija pękaty kufel niedostatecznie schłodzonego piwa, energicznie jeździ na rowerze, wywija nogami, siedząc na kominie z gadatliwym szwagrem Pepinem, a jej bujne włosy są, obok okazałej fontanny, dumą małego czeskiego miasteczka. W świecie prozy Hrabala życie płynie spokojnie, nawet gdy jego bohaterowie napotykają na swojej drodze trudności i problemy, jest w tym pewien spokój. Poniekąd wynika to ze stylu pisarza, zbliżonego do mowy potocznej, dającego wrażenie płynnych dialogów i monologów. Trochę jest w nich nostalgii, smutnego wspomnienia za dawnymi dobrymi czasami, ale i niekrzykliwej radości z życia, pięknego aż do obłędu.
Ani Hrabala, ani jego twórczości nie da się łatwo sklasyfikować. Był człowiekiem niejednokrotnie uwikłanym w kontrowersyjne wydarzenia pomiędzy partią a opozycją, jednocześnie nękanym przez wyrzuty sumienia i przy tym wszystkim gawędziarzem, wokół którego w praskich hospodach gromadziły się rzesze ludzi. Niewątpliwie był również cenionym pisarzem, choć z biegiem czasu coraz bardziej za granicą niż w Czechach. Podobnie jest z jego tekstami. Z jednej strony, pokazują stereotypowy czeski świat (zwłaszcza dla polskiego odbiorcy), w którym czas płynie leniwie, najlepiej przy kuflu dobrego piwa wyprodukowanego w miejscowym browarze, z drugiej, dotykają najbardziej podstawowych zagadnień: miłości, samotności, starości, zaufania czy też tego, co stanowi istotę człowieczeństwa. Dużo, zwłaszcza w hrabalowej prozie, ironii, kontekstów ukrytych pod piwną pianą i za głośnym śmiechem w hospodzie.
W Weselach w domu Hrabal wkłada w usta swojej żony następujące zdanie: Mąż mój i jego pisanina to był przeraźliwy bałagan i nieporządek, nie dbał nawet o styl tego co pisał, nawet nie starał się, ja znałam gramatykę słabo, ale świetnie wiedziałam, że mój mąż w gruncie rzeczy nigdy nie umiał pisać po czesku, jego pisanina sprawiała na mnie wrażenie przekładu z obcego języka, tylko notatek, nad którymi będzie dopiero pracować, tylko lekko naszkicowanych epizodów, które czekają na cierpliwe opracowanie. To właśnie ta jego pisanina przez wielu czytelników i krytyków na całym świecie zostanie nazwana arcydziełem. A niedoszły futbolista i prawnik, komiwojażer i pakowacz makulatury, który myślami zawsze był gdzie indziej, na dobre wpisze się w kanon literatury powszechnej.
Bibliografia:
- Hrabal B. Drybling Hidegkutiego, czyli rozmowy z Hrabalem rozmawia László Szigeti, przeł. A. Kaczorowski, Izabelin 2002.
- Hrabal B., Pamiętam jedynie słoneczne dni, przeł. P. Godlewski, Izabelin 1998.
- Hrabal B., Wesela w domu, przeł. P. Godlewski, Warszawa 2001.
- Kaczorowski A., Gra w życie. Opowieść o Bohumilu Hrabalu, Wołowiec 2004.
- Kadlec V., Wszystko jest prawdą albo mity hrabalowskie i mity Hrabala, przeł. J. Maksym-Benczew, tekst wygłoszony podczas seminarium „U źródeł sensu. Leśmian – Hrabal – Schultz”, które odbyło się w Raciborzu, w dniach 22-30 września 2003 r.; tekst dostępny w Internecie: http://www.czeskie-revue.raciborz-ostrog.com.pl/kadlec.htm.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|


