home home

MŁODSZA EUROPA

Portal Europy Środkowo-Wschodniej

Różne języki, narody, państwa łączy je dużo, ale i wiele dzieli. Taka jest Młodsza Europa, czyli ta część Europy, którą badacze nazywają Środkowo-Wschodnią. Jej właśnie dedykujemy nasz portal.

Instytut Europy Środkowo-Wschodniej
Fundacja Orange


Pomiędzy Bogiem a mamoną – polscy księża w husyckich Czechach

Marcin Gapski

W początkach XV stulecia sytuacja w Czechach stała się wyjątkowa. Kraj ten podążył drogą, która napawała przerażeniem mieszkańców ówczesnej Europy – drogą herezji. Odstępstwo od oficjalnego nauczania Kościoła katolickiego samo w sobie nie było niczym niezwykłym – waldensi, katarzy, bracia wolnego ducha czy też zwolennicy Wiklefa to tylko niektóre z herezji, które pojawiły się w średniowiecznej Europie. Piętnastowieczne Czechy były jednak ze wszech miar ewenementem. Oto po raz pierwszy w dziejach chrześcijańskiej Europy cały kraj i właściwie wszyscy jego mieszkańcy stali się wyznawcami herezji – kacerzami. Sprowadzając jednak tę sytuację jedynie do płaszczyzny konfesyjnej, nie uzyskalibyśmy pełnej panoramy, ponieważ czynnik religijny był tylko jednym z elementów układanki. Pozostałe to antagonizmy społeczne i narodowościowe pomiędzy rdzennymi Czechami a niemieckojęzycznym patrycjatem miejskim, szlachtą i wreszcie najbliższym otoczeniem królów z dynastii Luksemburgów. Kolejnych zarzewi konfliktu należałoby szukać w postępowaniu wyższych warstw katolickiego duchowieństwa, które gromadząc coraz większy majątek, bardziej troszczyło się o pełny kałdun i opływające w dostatki życie niż nauczanie słowem i przykładem. Ponadto bogaci, lecz nieprzygotowani intelektualnie, a skompromitowani moralnie kanonicy i proboszczowie wysługiwali się w codziennych obowiązkach biedotą księżowską, której w średniowiecznej organizacji Kościoła prawie nigdy nie brakowało. Kolejny problem Królestwa Czeskiego był wynikiem niesłychanej prosperity, którą przechodził cały kraj, a w szczególności miasta, gdzie obok bogatego patrycjatu wykształciła się duża grupa ludzi żyjących z pracy najemnej i będąca szczególnie wrażliwa nawet na krótkie okresy dekoniunktury, a tym samym na rewolucyjne hasła religijne czy społeczne. Na tak przygotowanym gruncie przyszło uprawiać pracę kaznodziejską i naukową Janowi Husowi – profesorowi, a następnie rektorowi Uniwersytetu Praskiego. Hus po lekturze dzieł angielskiego teologa Jana Wiklefa domagał się podporządkowania Kościoła w Czechach królowi, władzy przestrzegającej prawa Bożego oraz reformy całego Kościoła w duchu Ewangelii, a jednocześnie wzywał do natychmiastowego bojkotu niegodnie postępujących duchownych. Od początku działalności Hus w swoim nauczaniu łączył hasła religijne z narodowymi, stanowczo przeciwstawiając się dominacji niemieckiej w Czechach. Między innymi jego działalności należy przypisać opuszczenie w 1409 roku Uniwersytetu Praskiego przez większość niemieckich profesorów i studentów, którzy założyli następnie uniwersytet w Lipsku.

Nauka Husa zyskiwała zwolenników nie tylko w murach praskiej Alma Mater, lecz i poza nią. Od 1402 roku Hus sprawował prestiżową funkcję kaznodziei w mieszczańskiej Kaplicy Betlejemskiej, będącej najnowszą i modną podówczas świątynią Pragi. Poglądy głoszone przez praskiego reformatora naraziły go na konflikt z hierarchią kościelną oraz z cesarzem, mógł jednak liczyć na poparcie prażan oraz króla Wacława IV.

Do dalszego zaognienia konfliktu Husa z oficjalną hierarchią kościelną doszło w roku 1412, kiedy to odważnie skrytykował on bullę odpustową Jana XXIII. Papież nie był mu dłużny i w celu spacyfikowania krnąbrnego kaznodziei obłożył go ekskomuniką. Hus w obawie o własne bezpieczeństwo musiał opuścić Pragę i schronił się na zamku Kozí Hrádek, skąd kontynuował swoją działalność. To tam w roku 1413 powstało jedno z najważniejszych dzieł Husa De ecclesia, w którym autor wyraźnie zadeklarował się jako zwolennik predestynacji. Jednak w przeciwieństwie do Wiklefa, z którego prac czerpał, Hus widział potrzebę istnienia Kościoła hierarchicznego. W roku 1415 Zygmunt Luksemburski wezwał Husa przed obradujący w Konstancji Sobór, osobiście gwarantując mu bezpieczeństwo. Hus uznał to za szansę na oczyszczenie własnej osoby i zainteresowanie swoją nauką kościelnych hierarchów, jednak po przybyciu na Sobór został aresztowany. Przez siedem miesięcy prośbami, groźbami i torturami próbowano go zmusić do odwołania głoszonych poglądów, jednak niewzruszenie trwał przy swoim. Nieprzejednana postawa praskiego kaznodziei sprawiła, że Sobór uznał go za heretyka i de facto zadecydował o jego dalszym losie, przekazując pod jurysdykcję władzy świeckiej. 6 sierpnia 1415 roku w Konstancji Jan Hus poniósł śmierć na stosie.

Okrutna śmierć zadana Husowi stała się kroplą, która przelała czarę goryczy. Zamordowanie duchowego przywódcy narodu było jednoznacznie odbierane jako zemsta Niemców i sprawiło, że Czechy na ponad pół wieku pogrążyły się w chaosie. Wojna stała się faktem. Cesarz Zygmunt Luksemburski za jedyne słuszne uważał siłowe rozwiązanie kwestii husytyzmu. Zorganizowana przez niego w roku 1420 krucjata rycerstwa europejskiego musiała jednak ustąpić pola – pod Witkową Górą – ogarniętym religijnym zapałem chłopom i mieszczanom, mężczyznom i kobietom walczącym bronią wszelkiego rodzaju, jaką tylko udało się im zdobyć.

Rok 1420 prócz zwycięstwa nad Zygmuntem przyniósł również tzw. Cztery Artykuły Praskie, które stanowiły husyckie wyznanie wiary. Zezwalały one na wolne głoszenie słowa Bożego, przyjmowanie komunii pod dwiema postaciami przez wszystkich wierzących, sekularyzację dóbr kościelnych oraz odebranie duchowieństwu władzy świeckiej, karanie grzechów ciężkich przez władze świeckie.

Różne drogi interpretacji Czterech Artykułów spowodowały podzielenie ruchu husyckiego na trzy zasadnicze odłamy: utrakwistów, zwanych też kalikstynami, wśród których znaleźli się umiarkowani zwolennicy husytyzmu, rekrutujący się głównie spośród bogatego mieszczaństwa i szlachty, wspomagani przez Uniwersytet Karola – szukający dróg porozumienia z katolikami; taborytów – najbardziej radykalne skrzydło skupiające ubogich chłopów i mieszczan, radykalnych w swych postulatach religijnych i społecznych; oraz Mały Tabor skupiający mniej radykalnych taborytów zgromadzonych wokół Jana Žižki – zwany po jego śmierci „sierotkami”.

Wybuch rewolucji w Czechach, boje toczone z kolejnymi krucjatami oraz walki pomiędzy poszczególnymi odłamami husytów spowodowały prawdziwe spustoszenie w szeregach czeskiego duchowieństwa. Obłożenie Czech ekskomuniką i brak własnego biskupa powodowały również poważne problemy w odbudowie struktur kościelnych – i to zarówno katolickich, jak i husyckich. W tej sytuacji Kościół czeski stanął przed poważnym dylematem. Z jednej strony mógł wysyłać kandydatów na księży do Włoch, gdzie zawsze udawało się znaleźć biednego i skorumpowanego biskupa, który za pieniądze przymykał oko lub też stawał się zupełnie ślepy na papieskie zakazy i wyświęcał przybyłych kandydatów. Sposób ten jednak w samym obozie husyckim uważany był za niegodny i moralnie naganny. Drugim rozwiązaniem było zatrudnianie księży spoza Czech – i tutaj niemały był udział duchownych pochodzących z Polski.

Dlaczego polscy księża decydowali się na przybycie do kraju heretyków? Do kraju, z podróży do którego w myśl obowiązującego w Polsce prawa należało się tłumaczyć zarówno przed władzą świecką, jak i duchowną, a ujawniona nieprawomyślność mogła zaprowadzić delikwenta nawet na stos? Odpowiedzi na te pytania jest co najmniej kilka, a możemy je odnaleźć, analizując życiorysy niektórych księży.

Jednym z motywów przyjazdu do Czech była wiara w naukę Husa oraz groźba stosu dla jego wyznawców w Polsce. W takiej sytuacji znalazł się właśnie jeden z profesorów Akademii Krakowskiej – Andrzej Gałka z Dobczyna. Przez wiele lat nie dawał powodów, aby uważać go za gorącego zwolennika Wiklefa i Husa. Prowadząc zajęcia na Wydziale Sztuk Wyzwolonych, tocząc dyskusje i polemiki, nie okazywał nieprawomyślności wobec oficjalnej nauki Kościoła. O jego dekonspiracji, a zarazem o tym, że udało mu się z całej tej historii wyjść żywym, zadecydował przypadek. Andrzej, wyjeżdżając z Krakowa w roku 1449, pozostawił swój księgozbiór pod opieką jednego z mieszczan, którego darzył pełnym zaufaniem. Nie wiadomo, co sprawiło – ciekawość, zazdrość, a może zatajony konflikt – że powiernik zajrzał do pozostawionych w jego domu papierów. Kolekcja, którą tam znalazł, napełniła go przerażeniem. Odkrył tam własnoręcznie przepisywane przez Gałkę pisma Wiklefa i innych heretyków oraz osobiste notatki Gałki, w których zdecydowanie potępiał on Kościół, a w szczególności gromadzenie przez dostojników olbrzymich majątków i uganianie się za dobrami doczesnymi. „Życzliwy znalazca” nie omieszkał powiadomić o swoim odkryciu stosownych władz. Mistrzowi Andrzejowi grunt palił się pod nogami. Gdyby w chwili ujawniania przebywał w Krakowie, nie uniknąłby zatrzymania. Gałka mógł jednak liczyć na oddanych przyjaciół. Jednym z nich okazał się najprawdopodobniej opat cystersów z opactwa w Mogile. Z jego pomocą Andrzej na potrzeby ucieczki porzucił szaty duchownego i prawdopodobnie pod dość dosłownie w tym przypadku rozumianym płaszczykiem kupca zbiegł na pobliski Śląsk. Tam jego opiekunem okazał się książę głogowsko-opolski Bolko, zatwardziały antyklerykał i znany awanturnik. Ostatnim pewnym faktem z życia mistrza Andrzeja jest jego obecność roku 1451 w Czechach, w militarnej i religijnej twierdzy husytów, Taborze. Być może utrakwistyczny ksiądz pochodzący z Polski sprawujący funkcję plebana w Podvěkach to właśnie Andrzej Gałka z Dobczyna. Dość mocnym dowodem przemawiającym za taką identyfikacją tamtejszego plebana było posiadanie przez niego kodeksu z pismami teologicznymi Andrzeja Gałki.

Najsłynniejszym i najbardziej zasłużonym dla ruchu husyckiego Polakiem był Michał z Czeszewa, zwany też Polakiem. Urodził się około 1420 roku w Czeszewie w pobliżu Łekna. Jako nastolatek, w roku 1436 udał się do Pragi, gdzie najpewniej chodził do którejś ze szkół miejskich. Po kilku latach pobytu w stolicy Czech powrócił w rodzinne strony, ponieważ podjął decyzję co do swojej dalszej drogi życiowej. Zdecydował się na karierę duchowną. Ponieważ jednak edukacja i praca we własnej diecezji nie wchodziły w grę, ubiegał się o litterae dimissoriae, czyli pismo wymagane do przyjęcia święceń kapłańskich poza własną diecezją. Przyjazd do Polski nie był tylko wyprawą w celu załatwienia formalności, ale stanowił najprawdopodobniej próbę powrotu do ojczyzny i znalezienia tu dla siebie miejsca. Wiemy, że Michał szukał zajęcia i źródła utrzymania w Krakowie, ponieważ w roku 1446 odnotowano jego obecność w chórze przy kościele św. Anny. Niespokojna natura czy też konsekwencja w realizowaniu wyznaczonych celów sprawiła, że dziesięć lat później, w roku 1456 we Włoszech przyjął święcenia kapłańskie, po których – jak się później okazało – na stałe osiadł w Pradze. Dobrze wykształcony i bezkompromisowy kaznodzieja dzięki swoim płomiennym wystąpieniom dość szybko zdobył uznanie w oczach prażan. W roku 1471 nakłaniał swoich wiernych do poparcia kandydatury Władysława Jagiellończyka na tron czeski, za co król odwdzięczył mu się w roku 1474, umożliwiając mu pracę duszpasterską w kościele św. Piotra na Wyszehradzie. Dwa lata później w roku 1476 był już głównym kaznodzieją w najważniejszej świątyni kalikstynów pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny na Starym Mieście w Pradze. Wtedy też jeden z kupców praskich po powrocie z Poznania oskarżył Michała o zatajenie niektórych kart życiorysu. Mieszczanin ten utrzymywał, że dwadzieścia lat wcześniej obecny kaznodzieja wykonywał haniebny zawód kata miejskiego w stolicy Wielkopolski. Gdyby oskarżenia te okazały się prawdą, Michałowi nie tylko groziło społeczne napiętnowanie, ale również wyrugowanie ze stanu kapłańskiego, ponieważ zawód oprawcy w myśl prawa kanonicznego był defectus lenitatis i zatajenie tego faktu stawiało pod znakiem zapytania ważność święceń prezbiteriatu. Michałowi udało się jednak odeprzeć ciążące na nim zarzuty, gdyż wiarygodnie przedstawił całe swoje curriculum vitae.

Po roku 1478 Władysław zainicjował politykę zwalczania przejawów husytyzmu w Czechach i rozpoczął represje względem kalikstynów. W roku 1480 Michał publicznie potępił prześladowania, jakie spotkały uczestników zamieszek podczas niedawnej procesji Bożego Ciała. Stało się to podstawą jego aresztowania. Michał z Czeszewa zmarł w nocy z 1 na 2 listopada 1480 roku w wyniku choroby oraz złego traktowania w więzieniu na zamku Karlštejn, gdzie został osadzony po aresztowaniu.

Michał Polak przeszedł do tradycji husyckiej jako bezkompromisowy kaznodzieja i męczennik za wiarę. Umarł w powszechnej opinii świętości. Pozostawił po sobie kilka zbiorów kazań, które szczęśliwie zachowały się do naszych czasów. Odrodzony w latach 20. XX wieku Kościół husycki oficjalnie uznał Michała z Czeszewa za świętego.

Bardzo ważnym miejscem, które gromadziło polskich księży i kleryków przebywających w Czechach, był Uniwersytet Karola. Studia w Pradze, pomimo spadku poziomu nauczania po wybuchu rewolucji, nadal cieszyły się sporym zainteresowaniem. W murach tej uczelni spotykamy w roku 1428 Marcina z Łęczycy, który kierował również jedną z praskich szkół. Marcin, dzięki wytrwałym studiom, osiągnął tytuł magistra. Dalsza kariera naukowa zaowocowała w roku 1445 objęciem funkcji dziekana Wydziału Atrium, a w roku 1455 Marcin został wybrany na rektora praskiej uczelni. Powierzenie tak ważnej funkcji polskiemu duchownemu świadczy o szczerym zaangażowaniu Marcina w ruch husycki, ponieważ cały uniwersytet praski był podporą umiarkowanego skrzydła husyckiego – utrakwistów. Oprócz niego na Uniwersytecie Karola działało również kilku innych Polaków, między innymi Stanisław z Gniezna oraz Maciej z Radziejowa.

W roku 1447 Czesi wysłali poselstwo do Rzymu, które miało doprowadzić do uznania przez papieża kompaktaków bazylejskich, czyli kompromisu pomiędzy utrakwistami a Kościołem katolickim. Jedną z kluczowych postaci dla tego poselstwa był polski ksiądz Mikołaj Zacheusz. Nie wiemy, jaką dokładnie rolę odegrał Mikołaj w Rzymie, ale był jedną z trzech osób, których nazwiska zostały utrwalone w zapiskach związanych z tym poselstwem, co świadczy o wysokiej pozycji Mikołaja w legacji. Pod koniec życia sprawował funkcję proboszcza w Konraci. Zmarł w roku 1467.

Część duchownych, która znalazła się w Czechach, szukała tam schronienia przed prześladowaniem ze strony władz kościelnych w Polsce. Tak było w przypadku trzech księży diecezji płockiej, którzy w roku 1429 lub 1430 zbiegli do Czech. Byli to: wikary Maciej z Lubrańca, pleban Marcin z Kościelnej Wsi oraz wikary Mikołaj z Izbicy. Niestety, ich losy po przybyciu do Czech pozostają nieznane. Księża ci, uciekając do Czech, wykorzystali swoisty kamuflaż, jaki dawała podróż do Rzymu, ponieważ jedna z najbardziej uczęszczanych tras pielgrzymek biegła przez terytorium Królestwa Czeskiego.

Kolejnymi uciekinierami byli dwaj księża, którzy zbiegli z dóbr Abrahama Zbąskiego w Wielkopolsce po oficjalnym odrzuceniu przez ich protektora ideologii husyckiej. Abraham zaliczał się do ludzi z najbliższego otoczenia Władysława Jagiełły. Z polecenia króla był posłem polskim na sejmie w Pradze w 1431 roku. Tam też Zbąski mógł przyjrzeć się z bliska działalności husytów. Po śmierci Jagiełły Abraham przeszedł do stronnictwa przeciwnego elekcji małoletniego Władysława III. W grupie tej obok Zbąskiego działał również Spytek z Melsztyna. Wówczas to Abraham zaczął sprzeciwiać się pobieraniu dziesięciny przez Kościół, a jego poglądy stawały się coraz bliższe ideologii husyckiej. Dobra Zbąskiego musieli opuścić katoliccy księża, a ich miejsce zajęli duchowni husyccy. Wkrótce posiadłość Zbąskiego stała się ośrodkiem promieniującym ideologią husycką na całą Wielkopolskę. W kościołach w Zbąszynie, Przyprostyni i Dąbrówce zaczęto udzielać komunii pod dwiema postaciami oraz głosić husyckie kazania. Zbąski zdawał się nie przejmować klątwą, którą na niego i jego dobra nałożył biskup poznański Stanisław Ciołek. Jednak w roku 1440 Abraham Zbąski wyrzekł się popierania husytyzmu. Wówczas też doszło do usunięcia z jego dóbr husyckich księży. Pięciu z nich spotkała nieludzka śmierć w płomieniach stosu, jedynie dwóm udało się zbiec do Czech. Pomimo oficjalnego pojednania z Kościołem Zbąski najprawdopodobniej dalej popierał husytów aż do swojej śmierci w roku 1442.

Kolejną grupę polskich księży stanowią osoby, które wyjazd do Czech traktowały jako możliwość poprawy swojej sytuacji materialnej. Jedną z takich osób był zapewne Andrzej syn Pawła z Rebna, który po roku 1456 przybył do Pragi, gdzie przedstawił odpowiednie dokumenty potwierdzające jego święcenia. Z akt tych wynika, że Andrzej opuścił macierzystą diecezję poznańską w poszukiwaniu poprawy swojego losu. Najwidoczniej miał nadzieję, że los obdarzy go hojniej na terenie Czech . Podobne powody opuszczenia Polski podał w roku 1457 Stefan z Przerąbia.

Najprawdopodobniej pieniądze wpłynęły na nieświadomość i nieznajomość obowiązującego prawa przez Piotra syna Mikołaja, duchownego z diecezji gnieźnieńskiej. Podczas podróży przez Czechy w roku 1450 nie odmówił prośbom husyckich mieszkańców i sprawował dla nich eucharystię. Możemy się domyślać, że nie robił tego bezinteresownie. Przez 5 lat po podróży do Stolicy Apostolskiej zatajał swoje związki z husytami i dopiero w roku 1455 podczas kolejnej podróży do Rzymu starał się o stosowne zwolnienia z ciążących na nim kar kościelnych.

Andrzej z Trzemeszna w roku 1455 musiał stawić się na konsystorzu gnieźnieńskim z powodu agitacji na rzecz husytów. Duchowny ten, według zeznań świadków, widziany był w Nymburku w księżowskim stroju. Świadkowie ci zeznali również, że po powrocie z Czech do Trzemeszna nigdy nie widzieli, aby odprawiał on msze w miejscowym kościele. Wyjawił im za to, że zamierza na stałe osiedlić się w Czechach. Trudno z pozyskanych informacji przesądzać, czym kierował się Andrzej, podejmując taką decyzję. Być może był on zadeklarowanym husytą, lecz równie dobrze mógł być bezrobotnym księdzem aktywnie poszukującym swojego miejsca.

W tym miejscu warto wspomnieć o przypadkach „księży”, którzy w rzeczywistości nie posiadali żadnych święceń, a pomimo to podawali się w Czechach za duchownych. Najlepszym przykładem takiego awanturnika był anonimowy polski „duchowny”, który pomimo wykonywanej przez siebie pracy duszpasterskiej żył w konkubinacie. Jego partnerka miała jednak coraz większe wyrzuty sumienia z powodu życia z księdzem, z których zwierzyła się swojemu wybrankowi. On uspokoił ją jednak, mówiąc, że o żadnym ciężkim grzechu nie może być mowy, ponieważ on nigdy księdzem nie był, a tym bardziej żadnych święceń nie przyjmował. Polecił jej zachować to jednak w sekrecie. Jednak kobieta nie zachowała tej informacji wyłącznie dla siebie i szybko w lokalnej społeczności rozeszła się wieść o przygotowaniu duszpasterskim ich polskiego kapłana. „Ksiądz” ten jednak wykazał się refleksem i uniknął pewnych męczarni na stosie, ratując się szybką ucieczką.

Poza niewielką w sumie grupą polskich księży będących zadeklarowanymi zwolennikami husytyzmu, motywem wyjazdu większości była chęć wzbogacenia się. Przez cały okres obecności polskich duchownych w Czechach pojawiały się zarzuty wypominające im słabe wykształcenie oraz nieobyczajność. Ówcześni szacowali, że co dziesiąty husycki ksiądz nazywany w źródłach – łotrowskim klechą – był Polakiem. Możność łatwego zarobku powodowała, że do Czech ściągali różnego rodzaju kombinatorzy, oszuści i awanturnicy, którzy przez całe średniowiecze stanowili pewien margines wszystkich duchownych. Pewną próbą wytłumaczenia, a zarazem podsumowaniem tego zjawiska, niech będzie wypowiedź anonimowego polskiego księdza, który zeznał w Pradze: „kopać nie umiemy, żebrać się wstydzimy, a inaczej żyć nie umiemy”.


Ważniejsza literatura:

  • P. Kras, Husyci w piętnastowiecznej Polsce, Lublin 1998.
  • W. Iwańczak, Ksiądz Michał Polak – święty czy kat poznański?,„Kronika Miasta Poznania”, 61 (1993), nr 1/2, s. 29-47.
  • J. Giergiel, Życie i działalność Zygmunta Korybutowicza. Studium z dziejów stosunków polsko-czeskich w pierwszej połowie XV wieku, Wrocław 1988.
  • J. Mikulka, Polacy w Czechach i ich rola w rozwoju husytyzmu, „Odrodzenie i Reformacja w Polsce”, 11 (1966), s. 5-27.
  • R. Heck, Z dziejów Polaków heretyków w Czechach w drugiej połowie XV wieku, „Sobótka”, 14 (1959), s. 445-456.
  • P. Kras, Polscy duchowni w husyckich Czechach, w: Polacy w Czechach. Czesi w Polsce. X-XVIII wiek, red. H. Gmiterek, W. Iwańczak, Lublin 2004.
  • Polacy w Czechach. Czesi w Polsce X-XVIII wiek, red. H. Gmiterek, W. Iwańczak, Lublin 2004.

copyright

MŁODSZA EUROPA

design

tp

element media

& macvek.pl